ocena zwierzchności , niekoniecznie mojej osoby, ale całego zespołu była druzgocąca. Człowiek od razu poczuł większą motywację do pracy, zaraz chciał się wygrzebać z dołka i dojść do magicznego prefekcyjnego szczytu. Nie ma jak zdrowa krytyka.
Ha ha, a chora krytyka ????
co za niesmak. I tak to jest jak ktoś ma kompleksy, poprawia swoją wizję zostając dyrektorem i słucha opanowanych nienawiścią.
Nienawiść jest niszcząca, nie zostawia czasu na cieszenie się życiem, ciągle absorbuje i zachęca do ataku na innych, a ta belka we własnym oku tkwi.....
I co na to Don Kichot???